Maciej Oskar Rudziński: Pożegnanie z Osiekiem

W zbiorach rodziny Rudzińskich znajduje się niezwykle intrygujące zdjęcie. Szutrowa, wąska wiejska droga, przecięta drewnianym szlabanem. Sześcioro nastolatków i wiejska chata oraz kilka drzew. Siedzące skrajnie bliźniaczki (to Anna i Zofia Byszewskie) patrzą w kierunku fotografującej ich osoby. Wzrok innych ucieka, jakby oślepiały ich promienie słońca, mrużą oczy, ich twarze wykrzywione wyglądają na zmęczone i obolałe. Z narzuconą na ramiona marynarką Władysław Rudziński, obok niego siostry Krystyna i Gabriela Rudzińskie, nieco z tyłu grupy – Maciej Rudziński. Młodzi, piękni, dobrze ubrani i zadbani. Dlaczego się nie uśmiechają, nie wygłupiają, nie pozują do zdjęcia?

slupia-1Jest pierwszy września 1939 roku, przed kilkoma godzinami wybuchła wojna. Rodzina Rudzińskich przebywa w majątku matki Macieja w Słupi na kielecczyźnie. Ci młodzi, już wiedzą, że nadciąga coś bardzo złego i nieprzewidywalnego, że życie i młodość jakie znali i kochali już się skończyły. Sześć kolejnych lat wojny zmieni całkowicie świat, doświadczy boleśnie każdego z nich.

Inny dokument – wspomnienia Macieja Rudzińskiego spisane na kilku stronach maszynopisu. Autor zanotował: „Wybuch wojny zastaje nas w Słupi koło Jędrzejowa w rodzinnym majątku mej matki i jej siostry Zofii Byszewskiej. Od kilku już godzin czekamy na przyjazd mego ojca, Mariana Rudzińskiego – czekamy w pełnym napięciu. Wreszcie wysłużona osiecka Tatra podjeżdża pod słupski dwór, a ojciec z właściwym sobie opanowaniem relacjonuje podróż z Osieka. A więc opowiada o zapchanych cywilami i wojskiem szosach (…) podkreśla dobre uzbrojenie i dyscyplinę polskich oddziałów. Jego spokój udziela się nam wszystkim…”

Jednak 3 września Rudzińscy decydują się opuścić Słupię i udać się w głąb kraju. Rudziński tak opisał ten exodus. „Celem uniknięcia bombardowania poruszamy się nocą, biwakując za dnia w różnych znajomych dworach i majątkach. Kierujemy się na Polesie, do majątku krewnych, a cały czas w drodze towarzyszy nam niepokój o najbliższych – stryj Edward z Łęk zgłosił się, jako ochotnik do 8 pułku ułanów, jego syn Oskar wyruszył w swym 3 pułku Ułanów Tarnowskich. (…) Towarzyszy nam także nadzieja: alianci wypowiedzieli wojnę i na pewno lada moment wyruszą Polsce z pomocą!” Zapisana umowami pomoc nie nadchodzi.

Zamiast tego dociera do uciekających informacja o przekroczeniu granicy przez wojska bolszewickie. „Tę straszną wiadomość odbiera przez radio mój ojciec. Nasz „Sztab” podejmuje natychmiastową decyzję: wracamy! Z dwojga złego lepsi Niemcy od bolszewików. W ciągu tego dnia przejeżdżamy 120 km i wieczorem – uniknąwszy cudem śmierci z rąk ukraińskiej bandy – przekraczamy linię demarkacyjną, na której zatrzymały się wojska niemieckie w oczekiwaniu na sprzymierzeńca sowieckiego. (…) …wracamy wśród zgliszcz i leżących w rowach trupów, przez kraj deptany butem najeźdźcy”.

I znów Słupia – tym razem aż do 1945 roku. „Obszerny dwór w Słupi pęcznieje pomału w szwach. Do stołu siada dzień w dzień ponad 50 osób – bliżsi i dalsi krewni, a także wysiedlone z różnych stron Polski bezdomne rodziny. Któregoś dnia na wiosnę 1940 roku zjawia się niespodziewanie mój ojciec: zagrożony aresztowaniem przez Gestapo, musiał uciekać z Osieka nocą. (…) A w naszym domu w Słupi okupacyjne życie płynąć będzie dwoma nurtami: podziemnym i oficjalnym. Ten oficjalny to normalna gospodarka rolna, obciążona dużymi kontyngentami na rzecz okupanta. Natomiast nurt podziemny sprowadza się do działalności w ramach Armii Krajowej oraz tajnej oświaty. Bo w dworze słupskim już od października 1939 roku funkcjonuje tajne gimnazjum, które początkowo liczy zaledwie kilkunastu uczniów; potem rozrośnie się tak bardzo, że w 1944 roku będzie kształcić ponad 800 uczniów w poszczególnych filiach! Oczywiście akcja ta grozi w każdej chwili śmiercią, ale Niemcy nigdy jej nie wykryli, co świadczy o dużej solidarności mieszkańców okolicznych wsi, dworów i miasteczek.

Można powiedzieć, że do Armii Krajowej należała ogromna większość. Przykładowo: moje siostry Maria, Krystyna i Gabriela kończą specjalny kurs pielęgniarski, organizowany przez AK, podobnie jak i wszystkie mieszkające w Słupi kuzynki. Mój ojciec pełniąc funkcję Komendanta Obwodu AK, doprowadza na swoim terenie do zbliżenia własnych formacji i BCh; jest również w swoim obwodzie szefem „Uprawy” – rozgałęzionej w całym kraju, tajnej organizacji ziemiańskiej, zbierającej znaczne fundusze na cele społeczne i paramilitarne akcje.”

Kiedy wydawało się, że wojna już zbliża się do końca nadszedł tragiczny dla rodziny Rudzińskich rok 1944. „W powstaniu warszawskim ginie moja najstarsza siostra Maria, a w potyczce w lasach miechowskich – mój kuzyn Oskar Rudziński. Z zagranicy nadciągają wiadomości o tym, że mój brat cioteczny, Maciej Drecki, poległ jako pilot Dywizjonu 303 w walce nad Sycylią, zaś Andrzej Rudziński jr złapany podczas ucieczki przez zieloną granicę, przeżywa ciężkie chwile w obozie w Mauthausen. Tak bolesne dla mojej rodziny wiadomości nie załamują ani mego ojca, ani stryja Edwarda, którzy nadal prowadzą swoją konspiracyjną działalność w ramach AK i „Uprawy”. Organizują m.in. przerzut Wincentego Witosa, który jesienią 1944 roku spędził 3 tygodnie w słupskim dworze, ukrywając się przed Gestapo i planując odlot celem połączenia się z Rządem Polskim w Londynie (opiekował się nim w Słupi z ramienia AK m.in. Marian Kacorzyk z Osieka).”

I w końcu Niemcy się wycofują. „Mroźny dzień styczniowy w 1945 roku. Stacjonujący w Słupi niemiecki pułk opuszcza wieś – jesteśmy wolni! Ale ta wolność trwa zaledwie kilkanaście godzin, bo nazajutrz wkracza armia radziecka – ta sama, co napadła na Polskę w 1939 roku. Wraz z nią pojawia się polska „władza ludowa”, która wyrzuca nas ze Słupi, a więc moja rodzina osiada w Krakowie, bo powrót do rodzinnego domu w Osieku też został zablokowany. W ten sposób wyrok okupanta hitlerowskiego, który moją rodziną wyrugował z Osieka, został zatwierdzony przez władze PRL! Czy na zawsze?”

Opracował: Andrzej Kacorzyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>